poprzedni tekst - początek
finito
Jeśli aż tu zabrnąłeś, mój drogi czytelniku, wybacz mi, proszę, formę w jakiej pisałem. Swą formę historyjka ta zawdzięcza właściwościom grup dyskusyjnych Usenetu, dla którego tę opowieść snułem. W Usenecie, na grupie dyskusyjnej jak pl.rec.zeglarstwo, nie da się zamieszczać bardzo dużych tekstów. Każdy czytelnik tylko dybie na okazję przejścia do innego miejsca sieci, bo nikt dziś nie ma na nic czasu. Niektórzy ściągają grupy dyskusyjne za pośrednictwem modemu i telefonu. Wszyscy wykasowaliby mnie, gdybym nudził. Stąd forma, krótka, frywolna, anegdotyczna. To, że mnie nie wykrzyczano stamtąd, a nieliczne protesty były przesympatycznie zakrakiwane, uważam za sukces o wiele większy niż sam rejs, który był w mojej opowieści opisany.
Niestety, brak czasu (zwany inaczej lenistwem) spowodował, że nie usiłowałem nigdy poważnie zainteresować wydaniem tego jakiegoś wydawcę. A teraz ten tekst, w takiej formie, już się chyba zdezaktualizował. Szkoda: gdybym go był wydał, miałbym już następne kilka historyjek do opowiedzenia :-).
Jeśli chcesz wrócić do początku tej opowieści, naciśnij tutaj.
Dobranoc :)