W poniedziałek 11.09.2000 r prasa codzienna pisała szeroko o tragedii na morzu która stała się udziałem polskiego jachtu "Bieszczady". Za wcześnie jeszcze na rzeczową dyskusję z której wnioski mogłyby być wykorzystane w praktyce żeglarskiej. Poniżej zamieszczam fragmenty dwóch obszernych postów Andrzeja Guziaka zamieszczonych na naszej grupie a bedących przedrukiem z poniedziałkowej prasy prasy.
Dziennik Bałtycki 11.09.2000 r. str. 3
Gdyński jacht zatonął u wybrzeży Danii
Zderzenie z kolosem
Dwie osoby zginęły, pięć uważa się
za zaginione, a tylko jedną uratowano z katastrofy polskiego jachtu
u wybrzeży Danii. Do chwili zamknięcia tego wydania "Dziennika" jedyną
uratowaną osobą byle 19-letnia Małgorzata Kądzielewska z Łodzi. . Jacht
"Bieszczady", należący do Centrum Wychowania Morskiego Związku Harcerstwa
Polskiego w Gdyni, zatonął w niedzielę nad ranem na skutek zderzenia z
większą jednostką. ...........
Rzeczpospolita (Gdansk) 14.09.2000 r.
KATASTROFA
Jacht "Bieszczady"
Wrak odnaleziony
Duńskie służby ratownicze zlokalizowały wrak jachtu "Bieszczady"
- poinformował Waldemar Mieczkowski, szef Centrum Wyszkolenia Morskiego
ZHP, do którego należała zatopiona jednostka. Jacht leży na głębokości
około 30 metrów. Ratownicy przygotowywali się do
zejścia pod wodę i dalszych poszukiwań. Trudno określić,
ile może potrwać akcja. - Wszystko zależy od stopnia zniszczeń i warunków
panujących na morzu - powiedział "Rz" inspektor Kazimierz Świtała, koordynujący
w Polskim Ratownictwie Okrętowym "pracę nurków.
........................
- Zależy nam na odnalezieniu i wydobyciu ciał. CWM z
powodów finansowych nie zamierza wydobywać samego jachtu - poinformował
Mieczkowski. Duńczycy podjęli akcję poszukiwawczą po rozmowie premiera
Jerzego Buźka z premierem Danii Poulem Nyrupem Rasmussenem. Buzek podziękował
wczoraj listownie' Rasmussenowi za szybką reakcję na prośbę o pomoc. -
Przekazałem pana kondolencje rodzinom ofiar. Jest takie stare polskie powiedzenie:
prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Dziękuję z całego serca -
napisał polski premier.
Od rezultatów akcji jest uzależniony termin wyjazdu do
Danii rodzin ofiar katastrofy W sobotę, jak poinformował ZHP' mają wyjechać
rodziny kapitana jachtu Lecha Ł. z Gdyni i Arkadiusza J. z Żar., których
ciała odnaleziono tuż po wypadku.
Jedyna ocalała z katastrofy 19-let-. nią łodzianka Małgorzata
Kądzielewska powróciła już do Polski. W Holandii przesłuchano kapitana
i oficera wachtowego tankowca "Lady Elena", który w niedzielę staranował
polski jacht z 8-osobową załogą na pokładzie.
BU)
Gazeta Wyborcza (Gdansk) 15.09.2000 r.
We wraku nie ma już ciał
Koniec poszukiwań
Ciała kolejnych trzech zaginionych
członków załogi jachtu "Bieszczady" odnaleźli wczoraj nurkowie. Wieczorem
na miejsce katastrofy rządowym samolotem udały się rodziny siedmiu
ofiar tragicznego zderzenia z tankowcem
Na Morzu Północnym, gdzie zatonął
polski jacht, był wczoraj sztorm. Mimo to rano nurkom udało się zejść
pod wodę w miejscu, gdzie za pomocą sonaru zlokalizowano wrak. - Nie ma
wątpliwości, to są "Bieszczady". Nurkowie
zauważyli we wraku trzy ciała - powiedział nam Carsten
Munk z ratownictwa morskiego w Danii.
Około południa nurkowie znów zeszli
pod wodę. Udało im się wydobyć trzy ciała. Nie znaleziono śladu pozostałych.
dwóch zaginionych osób.
Przypomnijmy, że pierwsze dwie ofiary odnaleziono bezpośrednio
po katastrofie.
Nieopodal Thyboron, na brzegu Morza Północnego, rodziny polskich
żeglarzy z zatopionego jachtu "Bieszczady" pożegnały wczoraj swoich bliskich.
......
Sztormowa pogoda nie pozwoliła, jak planowano wcześniej,
popłynąć na miejsce katastrofy. Ceremonię pożegnalną urządzono na plaży
niedaleko portu.
W katastrofie zginęło siedem osób,
które popłynęły w rejs zorganizowany przez ZHP. W niedzielę rano ich jacht
zderzył się z tankowcem. Uratowano jedynie 19-letnią dziewczynę. Dwie inne
osoby, które wtedy wydobyto z morza, były już martwe. W środę na prośbę
polskiego rządu duńska marynarka wojenna wznowiła poszukiwania. Nie było
już szans na znalezienie żywych rozbitków, szukano ciał. Według relacji
nurków, którzy schodzili pod wodę, z jachtu została zaledwie przednia część.
Tam znaleziono trzy ciała. W czwartek ogłoszono koniec poszukiwań. Odnalezienie
zwłok dwóch pozostałych członków załogi uznano za niemożliwe. ...............
Wczoraj po południu, mimo sztormu, do swojego macierzystego
portu popłynął także trałowiec duńskiej marynarki wojennej "Svaerdfisken",
który przez dwa dni prowadził poszukiwania ciał. Na prośbę załogi zatrzymano
się na miejscu katastrofy. Kapitan Peter Krogh odczytał krótki fragment
Biblii. Minutą ciszy uczczono pamięć zmarłych. Potem z morza zabrano boję,
która od kilku dni oznaczała miejsce katastrofy.
Od teraz miejsce spoczynku jachtu jest tajemnicą, nie
będzie też zaznaczone na żadnej ogólnodostępnej mapie.
Ludzie dzielą się na żywych, martwych i tych, co plywają po morzu. Abyśmy tylko zawsze jako żywi z morza wracali. /z postu Jacka Kijewskiego/
"Kochani!
Proszę poczekajcie z wskazywaniem winnych do orzeczenia IZBY MORSKIEJ.
Miałem nic nie pisać, ale gdy widzę Wasze spekulacje oparte
w dużej
części na artykułach głupawych gazet to mi ręce i majtki
opadają.
Byłem bardzo blisko wszystkiego i nie mam śmiałości mówić
kto jest
winny, bo jest w tym wypadku tyle rzeczy które się po
porostu w mojej
głowie nie mieszczą.
Poniżej krótkie kalendarium rejsu drużynowych i funkcyjnych
ZHP
(większość załóg to harcerze) na ZJAWIE i BIESZCZADACH
030900 Nie
~1800 Załogi BIESZCZAD i ZJAWY wyjeżdżają z Gdyni
autokarem do Cuxhaven
Jedziemy razem parę
godzin... z jednymi się już znamy...
z innymi właśnie
poznajemy... rozmawiamy... żartujemy... śpiewamy,
rozmawiamy o naszych
planach...
marzeniach...
tęsknotach...
040900 Pon
~1300 Zaokrętowano załogi ZJAWA stoi w rybackim,
BIESZCZADY w jachtowym
BIESZCZADY utrzymują
z nami kontakt UKF - mają kłopoty z silnikiem
~1900 pożyczają od nas narzędzia potrzebne do naprawy
~2100 załogant z BIESZCZAD przyjeżdża na ZJAWĘ
skorzystać z imadła:
bendiks przy rozruszniku
silnika był mechanicznie zacięty i cewka
po uruchomieniu
silnika nie odciągała ząbków.
Udało się przywrócić
sprawność tego elementu.
~2200 BIESZCZADY meldują przez UKF: sprawność silnika
oraz ze względu
na zmęczenie załogi
chęć wyjścia jutro z wieczornym, a nie jak
ZJAWA z porannym
pływem.
050900 Wt
0710 ZJAWA wychodzi z Cuxhaven
1435 ZJAWA cumuje w Helgoland
~1700 BIESZCZADY wychodzą z Cuxhaven
060900 Śr
~0130 BIESZCZADY wchodzą do Helgoland (na silniku)
Wachta pokładowa
ZJAWY nie zauważyła, żeby BIESZCZADY nie miały
świateł nawigacyjnych
^^^
^^^
~1300 Przekazano na BIESZCZADY 60l paliwa,
BIESZCZADY zwracają
narzędzia
Wciągu dnia, gdy
staliśmy burta w burtę, miałem wreszcie okazję
by przyjrzeć się
BIESZCZADOM. Pływałem na nich 3 lata temu,
gdybym nie wiedział
nie poznał bym, że to ten sam jacht...
... nowiuśki pokład...
śliczniutkie luki... super wyglądał jak
jacht prywatny,
a nie jak klubowy... ach!
Podobno schodzący
kapitan zostawił na burcie trochę swojej
prywatnej elektroniki,
bo mu się nie chciało autobusem jej
taszczyć - ale tego
nie potwierdzę bo pod pokład nie schodziłem
Stojąc burta w burtę
obserwowałem również układy panujące na
BIESZCZADACH. Odniosłem
wrażenie, że kapitan był "miękki" wobec
załogi. To znaczy
niezdecydowany i podatny na opinie załogantów.
Ale to moje PRYWATNE
zdanie.
070900 Czw
0945 ZJAWA wychodzi Helgolandu.
BIESZCZADY odcumowują
by nas wypuścić, ich silnik zapala od
pierwszego przekręcenia
kluczyka, pracuje cicho, praktycznie
słychać tylko miarowy
plusk wypluwanej wody z obiegu chłodzenia.
Trzy lata temu była
tam terkotliwa VOLVO-PENTA, a dziś nowy
JANMAR
BIESZCZADY cumują
ponownie, by się przygotować do rejsu do ...
... ANGLII ?!
1605 Nawiązano łączność UKF z BIESZCZADAMI: podano
naszą pozycję i
potwierdzono kurs
na ESBJERG. BIESZCZADY meldują o rezygnacji z
rejsu do ANGLII,
potwierdzają wyjście do BUSUM.
080900 Pt
1830 ZJAWA cumuje w ESBJERG
090900 So
1520 ZJAWA wychodzi z ESBIERGU do SKAGEN
100900 Nie
Wieją wiatry do
6B z sektora zachodniego od SE przechodzą na NE
Są 2 czy 3 dni do
pełnii, więc księżyc zaszedł koło 0200
Widzialność bardzo
dobra, ciepło w nocy 15-16 st C
0400 Przejąłem wachtę. (Tak samo jak Gosia na BIESZCZADACH).
Na jachtach klubowych
w rejsach szkoleniowych obowiązuje podział
pracy załogi na
trzy czterogodzinne wachty wzorem marynarki woj.
~0455 Duńskie radio brzegowe podaje komunikat o
zauważeniu czerwonych
rakiet (sygnał wezwania
pomocy) i prosi o potwierdzenie.
Zgłasza się 5 może
6 statków potwierdzając zaoczenie rakiet.
0500 ZJAWA jest na pozycji 55*43,0'N 007*18,2'E
~0505 Duńskie radio nadaje sygnał MYDAY - RELAY
wezwania pomocy
przez kuter rybacki
na przypuszczalnej pozycji
56*36,81'N
07*31,xx'E - 8 osób w wodzie
Naniosłem podaną
pozycje na mapę, stwierdziłem że jest to półdnia
drogi ode mnie.
Cała sprawa w tym momencie wydawała mi się
strasznie odległa
zarówno fizycznie jak i psychicznie
(emocjonalnie).
Co prawda zdziwiło mnie dlaczego na kutrze rybackim
było aż tyle osób,
przez moment przemknęła mi myśl że byli na nim
turyści, ale szybko
przypomniałem sobie że jest środek nocy, więc
nie rozwikławszy
tej zagadki wróciłem na pokład zarzuciwszy
dalsze notowanie
szczegółów akcji ratunkowej zwłaszcza że rozmowy
toczyły się w dużej
części po duńsku.
0800 Zdając wachtę przekazałem III oficerowi informacje
o prowadzonej
akcji i poszedłem
do koi spać
0920 Zwlekli mnie z koi, bo goni nas jakichś statek
wywołuje naszą
pozycję - 56*03,1'N
07*18,8'E
Wyrwany ze snu myślałem,
że wjechali na akwen wojskowy,
albo jakimś cudem
są już na akwenie poszukiwań.
Odpowiadam na wywołanie
statku
on nato że jest
taka kłopotliwa sprawa bo był tu wypadek
ja że wiem o wypadku
kutra i czy w czymś przeszkadzam
on że skąd tylko
jest taki problem - i tu mu 2 min zajęło nim
wydusił z siebie,
że chodzi o ...jacht
...z 8 osobami na pokładzie...
...w tym 1 kobietą...
...czy nie znam innych jachtów
...płynących w tej okolicy...
...i w końcu czy zemną jest OK?
i rzecz tak odległa
w jednym momencie stała się bardzo bliska.
gdy powiedziałem
że znam kazał mi się połączyć ze stacją brzegową
0930 Nawiązano łączność z Lingby Radio (nie udało
się kontaktować na
ich kanale roboczym)
więc na kanale 16 w krótkich zdaniach
przekazałem swoje
obawy o BIESZCZADACH i poprosiłem o odpowiedź,
gdy tylko będzie
coś wiadomo...
~1000 Siedzieliśmy cały czas na nasłuchu chłonąc
duński bełkot.
Zaczął latać helikopter.
kolejno zabrał dziewczynę i kolejnych
Dwóch wyłowionych.
1210 Duńczycy zaczęli zwalniać z asysty kolejno
statki, dziękując za
pomoc.
1240 Duński statek ratunkowy MARTHA LERCHE zwolnił
z asysty i zezwolił
na kontynuacje rejsu
do Rotterdamu (jak się później okazało
feralną) LADY ELENE
~1400 Spotkaliśmy stado ok 5 statków spływających
z rejonu akcjii.
Próbowaliśmy je
zaczepić przez radio ale chyba nie miały ochoty
z nami pogadać
~1500 Lyngby Radio podało za MARTHA LERCHE prośbę
o ostrożność ze
względu na rejon
poszukiwań (3Mm wokół poz. 56*35'N 07*31'E)
1715 ZJAWA zbliża się do rejonu poszukiwań, próba
nawiązania łączności
z MARTHA LERCHE
- prosi o bycie "stand by"
1745 ZJAWA wchodzi w rejon poszukiwań (2,5Mm na
W od wyznaczonego
punktu) nawiązano
łączność z MARTHA LERCHE. Podano naszą pozycję
i kurs - otrzymano
potwierdzenie że nie przeszkadzamy.
wykorzystano okazje
by ponownie zapytać o szczegóły.
MARTHA LERCHE nie
chciał podać nazwy zatopionego jachtu, jedynie
potwierdził przynależność
państwową...
...POLSKA!!!
Zmroziło to nas jeszcze
bardziej bo była to druga rzecz pasująca
do BIESZCZAD
Przekazałem na MARTHA
LERCHE swoje obawy obiecał oddzwonić jak
Coś się dowie.
Słychać znowu duński bełkot... czujemy że mówią o nas.
Po pewnym czasie dzwoni do mnie duński statek ratunkowy NORDSOEN
Znowu pokoleji
opowiadam wszystko o BIESZCZADACH. Wszystkie
informacje przechodzą
spokojnie. Dopiero wiadomość, że ZJAWA i
BIESZCZADY mają
jednego właściciela wywołuje kłopotliwą ciszę
po której pojawia
się prośba, by czekać 1/2h, aż on skontaktuje
się z Ambasadą RP...
1830 NORDSOEN znowu dzwoni zasypuje nas samymi
ogólnymi wiadomościami.
Znowu wszystkie
argumenty przechodzą bez wrażenia, aż
powiedziałem, że
mam LISTĘ ZAŁOGI BIESZCZAD i tym razem zapadła
kłopotliwa cisza
znowu poprosił o 1/2h na kontakt z AMBASADĄ
1900 NORDSOEN prosi nas o pilny telefon do ARMATORA
za pośrednictwem
Lingby Radio.
Ponieważ wciąż nie
mamy pewności co do nazwy jachtu nie jesteśmy
przekonani o konieczności
dzwonienia do CWM.
Okazuje się że w
dalszym ciągu jesteśmy poza zasięgiem stacji
brzegowej na jej
kanałach roboczych. Możemy jedynie rozmawiać na
częstotliwości ratunkowej
(kanał 16)
1920 NORDSOEN proponuje by się spotkać i zdzwonić
od niego z pokładu
Zmieniamy kurs na
E
Cały czas załoga
ma nadzieje, że to nieszczęśliwy zbieg danych, że
może jest to pomyłka
- tydzień temu w Amsterdamie stały 3 polskie
Opale one też tędy
mogą wracać do Polski....
2008 NORDSOEN podsyła szalupę - wsiadam na nią
po chwili jestem na
statku...
...witam się z kapitanem proszę o potwierdzenie nazwy...
...on nie wiele
mówiąc dzwoni do pani Konsul...
...pani Konsul nie
chce się przejęzyczyć...
...wolno i wyraźnie mówi BIESZCZADY!
Ja dyktuję listę
załogi BIESZCZAD...
...potwierdzam, że ze ZJAWA jest OK
i płyniemy dalej
do Skagen...
...potem słuchawkę
wzięła GOŚKA...
...w pierwszej chwili kompletnie nie wiedziałem co mówić...
...czy cieszyć się z rozmowy z GOSIĄ...
...czy smucić z niemożliwości rozmowy z resztą...
...rozmawialiśmy
ponad godzinę...
...rozmowa miała wiele wątków...
...w większości osobiste...
Nie sposób było nie rozmawiać o PRZEBIEGU WYPADKU:
* Wiał wiatr 6-7 st B szli na
pełnych żaglach F,G,B;
* prędkość mieli słyszną;
*
* na pokładzie byli: Kapitan,
Rufus (chłopak Gośki) i Gośka;
*
* Gośka siedziała przy sterze,
była mocno skupiona na sterowaniu,
* jacht uciekał z kursu na fali,
cały czas patrzyła na kompas,
* miała za krótkie ręce, więc
wbrew Kapitanowi wypięła swoje wąsy
* od szelek asekuracyjnych,
i to nie zawsze wystarczało więc od
* czasu do czasu Rufus pomagał
jej pracować rumplem,
*
* Kapitan i Rufus byli wpięci
szelkami,
*
* Kapitan od czasu do czasu
robił im teleturnieje i zagadki z
* pojawiających się światełek,
*
* W pewnym momencie Gośka uniosła
oczy do góry i ujrzała światła
* masztowe i burtowe wysoko
przed sobą.
*
* Ostatni dialog na BIESZCZADACH
wyglądał tak:
* Gośka - Oo! ___WA!
* Rufus - Kapitanie CO ROBIĆ?
* Kapitan - Nie wiem.....
*
* Szli dziób w dziób... Gośka
jedynie zdążyła odpaść i przyjąć
* uderzenie na lewą burtę, na
której zresztą sama siedziała...
*
* ...później nic nie słyszała,
nic nie widziała...
*
* ...znalazła się w wodzie,
zaczęła iść w dół...
* miała na sobie polar, sztormiak,
spodnie, Gore-Texowe byty
* turystyczne, i co najgorsze
wąsy od szelek które teraz plątały się
* wokół jej nóg...
* ...wyszła na chwilę na powierzchnie
zdążyła krzyknąć ratunku...
* ...i pomyśleć śruba idzie,
jak znów ją fala zakryła...
* ...statek oddalał się równie
szybko jak się pojawił...
* ...20 metrów od siebie zobaczyła
tratwę, jak mówi odległość nie
* do przepłynięcia w tym stroju...
* ...znalazła linkę od pławki,
to jej pomogło...
* ...płyną do tratwy trzymał
ją jedna myśl - WEZWAĆ POMOC, NIECH
* KOGOŚ JESZCZE URATUJĄ....
*
* ...wejście do tratwy też nie
było proste...
* ...zgrabiałe ręce nie chciały
chwytać drabinek, więc wdrapywała
* się oplatając taśmy wokół
nadgarstków...
*
* ...w tratwie znalazła rakiety
najpierw odpaliła po kolei dwie
* czerwone, potem zobaczyła,
że kuter jedzie na nią z dużą
* prędkością, więc bojąc się
ponownego rozjechania odpaliła flarę,
* ta się szybko skończyła...
* ...to próbowała odpalić kolejną
rakietę, ale on poleciała w
* przeciwnym niż chciała kierunku...
* ...trzymając w ręku drugą
flarę miała już pewność że rybak jedzie
* do niej...
*
* ...Rybacy ubrali ją w suche
ubrania i pływała z nimi, aż do 10,
* gdy zabrał ją helikopter.
2130 Powrót na ZJAWĘ - ciężki kawałek chleba...
Gdy dobijaliśmy
motorówką do burty ZJAWY cała załoga stała z
oczami pełnymi nadziei...
...wszyscy
patrzyli na mnie...
aż wreszcie cisze przerwało pytanie: Czy to BIESZCZADY?
Wystarczyło że lekko
skinąłem głową nic więcej nie musiałem
mówić...
[...]
180900 Pon
0200 ZJAWA wchodzi do Świnoujścia
Pozdrawiam
Wiktor Wróblewski
II Oficer s/y ZJAWA IV
Retman Hufca ZHP Łódź-Polesie"